Biografia prasowa  

 

Zygmunt Sawilski  

Nauczyciel  w bydgoskiej szkole dla niewidomych  

 

Wychowawca  

   Zofia Krzemkowska  

 W październiku obchodzimy Dzień Edukacji Narodowej. Przy okazji tego święta wyrażamy wdzięczność setkom tysięcy pedagogów, którzy w codziennym trudzie przekazują dzieciom i młodzieży wiedzę z różnych dziedzin życia, kształtują ich umysły i serca. Z tej okazji na łamach „Pochodni” często przedstawiamy sylwetki najbardziej zasłużonych nauczycieli kształcących niewidome dzieci. Tym razem sprawie nauczania poświęcamy „Kącik historyczny”, w którym wspomnienia o kilku pedagogach z bydgoskiej szkoły dla niewidomych snuje Zofia Krzemkowska, która w tym zakładzie uczyła się w pierwszej połowie lat 50. Na niniejszą wypowiedź składają się fragmenty publikacji wydanej w 1997 r. z okazji 125-lecia bydgoskiej szkoły, a zatytułowanej „Moi nauczyciele”.

  Wychowawca

  Zygmunt Sawilski zajmował się nami od klasy czwartej aż do końca szkoły podstawowej, był naszym wychowawcą. Uczył matematyki, fizyki, biologii i geografii, a na początku także języka polskiego i historii. Nigdy nie przepadałam za naukami ścisłymi, ale mój nauczyciel zmuszał uczniów do koncentracji uwagi i do myślenia. Na podstawie nowelki „Dym” Marii Konopnickiej organizował rywalizację w czytaniu brajlem. Każdy z uczniów musiał przeczytać głośno wcześniej przygotowaną stronę brajlowskiego tekstu. Sposób czytania był oceniany wspólnie. Czasem zdobywałam wyróżnienia.

Miałam trudności z ortografią, więc moim długofalowym zadaniem było codzienne przepisywanie pięciu linii tekstu. Sposób wykonania zadania sprawdzał pan Sawilski. Często organizował dla nas wycieczki do Krakowa i okolic, do Gdańska, Szlakiem Piastowskim, a zimą na wzgórza myślęcińskie. Bardzo lubiłam te wspólne wyjazdy. Byłam z nim po raz pierwszy i jedyny w Ojcowie w Grocie Łokietka, w Kruszwicy na Mysiej Wieży, w Biskupinie. Pan Sawilski kierował drużyną harcerską, kołem biologicznym, a także sam wykonywał duże, ścienne drewniane mapy: plan naszej klasy, rycerza z piką. Te prace spowodowały, że został zaproszony do współpracy w Komisji Pomocy Naukowych, działającej wówczas przy Zarządzie Głównym Polskiego Związku Niewidomych. Nam te pomoce znacznie ułatwiały naukę, kształtowały naszą wyobraźnię. Pod koniec roku szkolnego, gdy były już wystawione oceny i zrealizowany plan nauczania, nasz wychowawca czytał     nam ciekawe, dostosowane do wieku lektury. Bardzo to lubiliśmy.  

Pochodnia październik 2004