Maria Oczkowska Ruszkiewicz  

  nauczycielka  w Ośrodku Szkolno-Wychowawczym  dla Niewidomych Dzieci w Krakowie oraz  w Szkole Niewidomych Masażystów w Krakowie Wiceprzewodnicząca  Zarządu Głównego  Polskiego Związku Niewidomych  w latach 50.  

Autorka licznych artykułów związanych z  problematyką niewidomych kobiet  

Autorka   obszernej biografii Marii Urban -  dyrektorki   Szkoły  Niewidomych Masażystów w Krakowie   

Działaczka krakowskiego  Okręgu PZN.  

 

        

 Wiceprzewodnicząca Zarządu Głównego
                 Polskiego Związku Niewidomych

   Jan Silhan

 

Drugi Krajowy Zjazd PZN ponownie powołał koleżankę Marię Oczkowską z Krakowa na członkinię Zarządu Głównego. Powierzone jej zostało stanowisko drugiej wiceprzewodniczącej.

Pragnąc zaznajomić czytelników z sylwetką koleżanki Marii Oczkowskiej, podajemy kilka szczegółów z jej życia i pracy. Znamy ją od szeregu lat, w trakcie których mogliśmy obserwować, jak nasza koleżanka, wszedłszy z werwą, właściwą młodości, na drogę swej pracy zawodowej i społecznej, szła cały czas naprzód, dążąc do coraz wyższych celów.  

Kiedy wyjawiamy cel naszej wizyty, mówi: "nie lubię o sobie mówić!". W Waszym jednak imieniu, drodzy Czytelnicy, a zwłaszcza Czytelniczki, nalegamy, i oto, czym możemy się z Wami podzielić!

"Urodziłam się - zaczyna melodyjnym głosem - w starym Chrzanowie, znanym dziś przede wszystkim z naszej znakomitej fabryki lokomotyw "Pablok". Pochodzę z rodziny robotniczej. W Chrzanowie również uczęszczałam do szkoły podstawowej. Nauka szła mi dobrze, aż nagle w klasie trzeciej zachorowałam na zapalenie siatkówki i naczyniówki tak poważnie, że lekarze kazali mi przerwć naukę. Był to ciężki wstrząs i tragedia rodzinna.  

aCzas mijał, leczenie nie dawało rezultatów. Myślano wobec tego o jakiejś szkole dla słabo widzących, lecz wówczas w Polsce taka nie istniała. Przez pół roku uczyłam się w Laskach, rodzice jednak nie mogli pogodzić się z rozłąką i faktem, że przebywam w szkole dla niewidomych. Wróciłam więc do domu. Leczenie kontynuowano przez trzy lata, a wynik jego: pięć procent ostrości wzroku".  

Koleżanka Oczkowska milknie. Można sobie łatwo wyobrazić, co przeżywała dziewczynka o tak żywej umysłowości i temperamencie, skazana na bezczynność. Nie dała jednak za wygraną. Uczyła się dalej z pomocą rodzeństwa. Następnie wstępuje ponownie do szkoły, do klasy piątej. Kończy ją z wynikiem bardzo dobrym.  

"Miałam tedy świadectwo ukończenia szkoły, ale co dalej?   W ówczesnych warunkach nie było mowy, aby przyjęto mnie do szkoły średniej. Ileż bólu, ile zazdrości odczuwałam na myśl, że muszę pozostać poza nawiasem dalszej nauki. Przyszła wojna, okupacja, wreszcie wyzwolenie. Wszędzie budzi się nowe życie, przed wszystkimi zostały otwarte nowe drogi do pracy, do odbudowy własnego i ogólnonarodowego dobrobytu. Młodzież wypełnia wszystkie uczelnie, tylko ja znów pozostaję przy pracy domowej, tylko dla mnie nie ma żadnej przyszłości".  

A jednak i koleżance Oczkowskiej udało się dostać do gimnazjum. Uczy się z pomocą koleżanek, i - o radości! - zdaje małą maturę, uzupełnia ją kursem pedagogicznym, by dostać się do liceum w Krakowie, które kończy z wyróżnieniem. Następnie odbywa rok praktyki w Szkole dla Niewidomych Dzieci w Krakowie, i rok studiów w Państwowym Instytucie Pedagogiki Specjalnej w Warszawie. Kieruje nią nasza znakomita uczona - doktor Maria Grzegorzewska. Praca dyplomowa Marii Oczkowskiej ukaże się niebawem drukiem w zbiorze prac absolwentów PIPS - u. Obecnie jest nauczycielką w Szkole Muzycznej dla Niewidonych Dzieci w Krakowie, kochana przez wychowanków i wysoko ceniona przez grono nauczycielskie.  

Wspominając ciężkie lata borykania się z trudnościami, koleżanka ta może być dumna ze swoich osiągnięć. Oddana swej pracy zawodowej znajduje jednak czas na pracę społeczną na terenie Oddziału Krakowskiego oraz w Zarządzie Głównym PZN. Doskonale zna ona problematykę niewidomych. Jedną z głównych kwestii, jaka zajmuje koleżankę Oczkowską, jest problem niewidomej kobiety. Właśnie na ten temat przemawiała na Drugim Krajowym Zjeździe PZN, porywając wszystkich swą wymową, głębią uczucia i siłą argumentacji.  

aPytamy koleżankę Oczkowską, jakie ma plany w związku z poruszoną przez nią sprawą. Odpowiada: "Sądzę, że niebawem przy Zarządzie Głównym powstanie centralna komórka, owa Rada Kobiet, jakiej domagały się delegatki na Zjeździe, która ujmie konkretne zadania, stojące przed nami w tej dziedzinie. Zrealizujemy między innymi plany organizacji kursów gospodarstwa domowego, pielęgnowania niemowląt i wychowania dzieci, wpłyniemy na właściwe rozwiązanie palącej sprawy mieszkaniowej,  

Życzymy koleżance Oczkowskiej powodzenia w jej pięknych zamiarach, a od wszystkich aktywistów oczekujemy włączenia się do tej ważnej akcji, jaką ma przed sobą Polski Związek Niewidomych na polu pełnej realizacji praw niewidomej kobiety  .

Pochodnia, listopad 1955