"Cokolwiek mogę   

  zrobić dobrego"   

Maria Marchwicka  

 

Był osobowością nietuzinkową - pasjonat nie lękający się ryzyka i życiowych wyzwań, uparty i konsekwentny, poszukiwacz nowych dróg - profesor Jan Dziedzic. Młodość i dorosłe życie poświęcił kulturze fizycznej, lecz nie tej uznawanej i na trwałe osadzonej w społecznej świadomości, ale zaniedbanej, spychanej jako niepotrzebna i zgodnie z ówczesnymi opiniami - niemożliwa do realizowania.  

W czasie II wojny światowej brał udział w działaniach partyzanckich kieleckiego obwodu Armii Krajowej. Wartościom patriotycznym pozostał wierny do końca i z dumą nosił Krzyż Partyzancki.  

W 1947 r. ukończył Studium WF Wydziału Lekarskiego Uniwersytetu Poznańskiego. Był m.in. nauczycielem w szkole, trenerem w klubie sportowym, pracownikiem związków zawodowych, organizatorem kultury fizycznej i przez 38 lat pracownikiem naukowo-dydaktycznym poznańskiej Wyższej Szkoły Wychowania Fizycznego, a potem AWF.  

Z niewidomymi zetknął się w trakcie pracy nauczyciela WF w Zakładzie dla Dzieci i Młodzieży Niewidomej w Owińskach. Wówczas to zaangażował się w działanie na rzecz środowiska w poznańskim okręgu PZN. Miłośnik i propagator kultury fizycznej nie mógł nie zauważyć u niewidomych ogromnej, niezaspokojonej potrzeby ruchu, tym bardziej, że poza okaleczeniem narządu widzenia, osoby te w znacznej większości zachowywały dużą ogólną sprawność. Już w 1951 r. utworzył przy poznańskim okręgu pierwszą w Polsce sekcję sportową, umożliwiającą jej członkom uprawianie różnych zorganizowanych form ruchu i dyscyplin sportu, takich jak: gimnastyka przy muzyce, konkurencje lekkoatletyczne, wioślarstwo.  

W latach 60., w porozumieniu ze spółdzielniami niewidomych, organizował i prowadził turnusy rehabilitacyjne z rozbudowanym programem usprawniania fizycznego i aktywności kulturalnej. W poznańskiej uczelni WF uruchomił pionierski w kraju, i nie tylko, kierunek kształcenia nauczycieli WF w szkołach specjalnych, a także wszechstronne badania nad rolą rehabilitacji fizycznej w życiu niepełnosprawnych. Z biegiem lat został mianowany kierownikiem Katedry Kultury Fizycznej Osób Niepełnosprawnych macierzystej uczelni. Wydał około 100 prac naukowych - książek i artykułów, ponadto w swym niezwykle pracowitym życiu pełnił wiele funkcji społecznych, uczestnicząc w pracach różnych komisji, rad wydawniczych i naukowych, organizując konferencje. Promował magistrów i doktorów.  

"Niewidomi mają pływać, jeździć na nartach, uprawiać ćwiczenia fizyczne, wędrować po szlakach. A kto się nimi będzie opiekował, kto weźmie na siebie odpowiedzialność za inwalidę"? Te i podobnie ważkie argumenty przytaczali oponenci, w celu podkreślenia nierealności wizji zapaleńca.  

Dziedzic był uparty. Może był to rys jego osobowości, a może doświadczenia lat akowskiej partyzantki? Wytrwale drążył nietknięty temat: opracowywał programy oraz metody ćwiczeń, organizował zgrupowania kajakarskie, jazdy konnej, biwaki sportowo-rekreacyjne, obozy i turnusy, będące swego rodzaju nauką przetrwania - bez wygód, pod namiotem, z obowiązkiem samodzielnego przygotowania posiłków i wykonania wszystkich czynności. Wbrew przewidywaniom pesymistów zgrupowania były udane, zaś ich uczestnicy nabywali wiarę w siebie, a także w swoje możliwości. W ten sposób poprzez rehabilitację fizyczną niewidomi osiągali rehabilitację społeczną, będąc dostrzegani i zauważani w środowisku. To dzięki postawie takich ludzi jak prof. Jan Dziedzic społeczeństwo przekonuje się, że niepełnosprawność jest pojęciem względnym, a dzięki uprawianiu sportu można uzyskać życiową niezależność.  

Był człowiekiem uczynnym, serdecznym, o wielkiej otwartości, komunikatywności i kulturze bycia w stosunkach z innymi ludźmi. Taki zachował się w pamięci przyjaciół, uczniów i osób, które się z nim stykały. Zmarł 5 lipca 1997 r. Gdyby żył, dziś miałby ukończonych 80 lat.  

Ku upamiętnieniu 80. rocznicy urodzin Profesora 10 maja 2005 r. w poznańskiej Akademii Wychowania Fizycznego im. E. Piaseckiego odbyło się uroczyste otwarcie sali wykładowej Jego imienia, wraz z odsłonięciem okolicznościowej tablicy Jemu poświęconej. Wzięło w nim udział liczne grono osób oficjalnych i przyjaciół. Hołd pamięci Profesora oddały poczty sztandarowe organizacji, do których należał i z którymi współpracował. Uroczystość prowadził zasłużony dla środowiska pan Wacław Wróblewski, a odsłonięcia tablicy dokonała córka Profesora - kontynuatorka jego dzieła - Ewa Dziedzic-Szeszuła. Uczestnicy spotkania obejrzeli również okolicznościową wystawę, a ceremonia zakończyła się sesją wspomnień, tych oficjalnych i bardziej wzruszających, bo prywatnych, o osobie i dokonaniach Profesora Jana Dziedzica. W trakcie słuchania wspomnień przywołałam słowa św. Pawła, tak bardzo odzwierciedlające pożyteczne życie Profesora: "Przejdę przez ten świat tylko jeden raz. Dlatego cokolwiek mogę zrobić dobrego lub jakąkolwiek komukolwiek wyświadczyć przysługę, niech uczynię to teraz. Niech tego nie odkładam ani nie zaniedbuję, bo nie będę szedł tą drogą nigdy więcej."  

POCHODNIA lipiec 2005